Vivo X300 Pro to jeden z najatrakcyjniejszych obecnie na rynku smartfonów fotograficznych, gdy weźmiemy pod uwagę stosunek jakości do ceny. Pierwotnie dostępny z rozszerzonym zestawem fotograficznym, dziś musiał oddać fotograficzno-technologiczne pole nieco młodszemu Vivo X300 Ultra.
Vivo X300 Pro przysporzył mi sporo problemów. Testowałem go dosyć późno, gdy był już dostępny na rynku od dłuższego czasu. Testowałem go dodatkowo już po zrecenzowaniu Vivo X300 Ultra i nie mogłem powstrzymać się od nieuchronnych porównań. Przy czym, o dziwo, po porównaniu zdjęć okazało się, że teoretycznie bardziej zaawansowana technicznie i fotograficznie Ultra nie zawsze wygrywała z Pro.
fot. J.Filipowicz dla mGSM.pl
Zawartość zestawu, ceny
Otrzymałem do recenzji kompletny zestaw X300 Pro Photographer Kit przygotowany przez Vivo we współpracy z firmą Zeiss. W zestawie poza samym smartfonem dostałem telekonwerter 200 mm, dodatkowe pleckami z miejscem na przymocowanie gripa i z osobnym mocowaniem telekonwertera, grip z dodatkowym akumulatorem, trzy pierścienie dla filtrów polaryzacyjnych i ozdoby, a także plecioną mocną smycz mocowaną do plecków fotograficznych, żeby zabezpieczyć całość przed upadkiem w czasie fotografowania. To duży zestaw, który dziś już raczej trudno zdobyć.
fot. J.Filipowicz dla mGSM.pl
Na wyposażeniu smartfona jest jeszcze kabel USB, dodatkowe niefotograficzne silikonowe plecki i kluczyk do szufladki z SIM-ami. Regularna cena samego smartfona bez zestawu foto waha się dziś (maj 2026 r.) od 5100 do 6500 zł, ale średnio poza promocjami Vivo X300 Pro można kupić za 5500 zł. Moduł z extenderem i mocowaniem można nabyć za ok. 850 zł osobno. Z kolei moduł z extenderem i wszystkimi związanymi z nim dodatkami plus grip z dodatkową baterią pierścieniami i smyczką to wydatek rzędu 1300 zł. Skomplikowane to wszystko.
fot. J.Filipowicz dla mGSM.pl
Sam smartfon, czy może z zestawem? Extender to dobra optyka dla tych, którzy chcą robić dobrej jakości zdjęcia odległych obiektów. 200 mm to nie 400 z Ultry, ale jest w stanie robić naprawdę udane ujęcia. Grip z dodatkową baterią to opcja głównie dla zapalonych fotografików, bo pozwala obejść sterowanie dotykowe dzięki przyciskom i suwakom, a do tego korzystać z pewnego chwytu. Dodatkowy bonus w postaci rozszerzonej baterii i dłuższego czasu działania, to także spora gratka. Większość zdjęć robiłem jednak bez dodatkowego obiektywu i uważam, że nawet smartfon pozbawiony dodatkowego zestawu ucieszy miłośników mobilnej fotografii. Nowy fotograficzny smartfon na dziś w tej cenie to okazja. – I tak, wiem, to nadal bardzo drogo dla zwykłego użytkownika smartfona, dlatego uściślijmy: to smartfon dla tych, którzy chcą robić udane zdjęcia wydajnym urządzeniem z wysokiej półki mieszczącym się w kieszeni.
fot. J.Filipowicz dla mGSM.pl
Obudowa, dodatkowy przycisk
Vivo X300 Pro to oczywiście nie tylko zdjęcia, choć wielka wyspa aparatów o grubości niemal dorównującej grubości obudowy bezbłędnie o tym świadczy. Smartfon ma bardzo dobrej jakości płaski wyświetlacz AMOLED bez dodatkowych obłości przy krawędziach, za to z fabrycznie naklejoną folią ochronną. Rogi obudowy są mocno zaokrąglone, a ramka wokół wyświetlacza jest równie cienka na całym obwodzie ekranu. Mocna metalowa rama daje wrażenie trwałości w odróżnieniu od miękkich w dotyku, matowych plecków.
Wyświetlacz LTPO ma przekątną 6,78 cala i pracuje w rozdzielczości 1260 x 2800 px z odświeżaniem od 1 do 120 Hz. Lokalnie w słońcu może mieć nawet jasność do 4500 nitów i kontrast 8000000:1. Dużo cyferek i literek oznacza przede wszystkim, że sprzętowo wyświetlacz pozwala na oszczędzanie energii, o ile soft za nim nadąży. Czy nadąża, to już inna sprawa. Daje się z niego korzystać w słońcu, o ile nie chcemy np. w tym słońcu grać albo dłuższy czas przeglądać treści, bo na dłuższą metę to męczące i dla sprzętu i dla przeglądającego. Widać wszystko i z każdej strony - ot, standard dla wyższej półki.
fot. J.Filipowicz dla mGSM.pl
Na prawej krawędzi są standardowe przyciski włączania i regulacji głośności, ale jest jeszcze trzeci przycisk, mieszczący się na lewej krawędzi smartfona. Początkowo byłem pewien, że to dedykowany spust migawki aparatu fotograficznego, co okazało się złym założeniem. Przycisk może wywoływać różne rzeczy w zależności do sposobu obsługi - a tych są dwa. Można go dłużej nacisnąć albo zastosować podwójne wciśnięcie. Po dłuższym naciśnięciu albo podwójnym wciśnięciu przycisk może:
- przełączać pomiędzy trybem dzwonka, wibracji i cichym
- uruchomić aplikację aparatu
- włączyć latarkę
- uruchomić notatki
- rozpocząć nagrywanie dźwięku
- włączyć transkrypcję napisów w czasie rzeczywistym
- uruchomić dowolną aplikację na smartfonie
- nie służyć kompletnie niczemu
Można oczywiście ustawić dwie różne akcje: przy dłuższym jedną, a przy podwójnym - inną. I tu niespodzianka; przy uruchomionej aplikacji aparatu przycisk na szczęście może również pełnić rolę spustu migawki. Nie trzeba podwójnie ani dłużej, zwykłe wciśniecie wystarczy.
fot. J.Filipowicz dla mGSM.pl
Na dolnej i górnej krawędzi standard, o ile brak jacka 3,5 mm uznamy za standard. Na dole: szufladka na dwie karty nanoSIM, głośnik, mikrofony, gniazdo USB-C. Na górze: drugi głośnik. Tak, smartfon jest ciężki, waży blisko 230 gramów, ale przy tych rozmiarach i przy tych ambicjach fotograficznych to naprawdę normalne. Nie, wyświetlacza nie obsłuży się jedną ręką, chyba że dłoń ma się legendarną. Dla tych ze standardowymi dłońmi jest tryb obsługi jedną ręką, który jednak nie działa domyślnie. Trzeba go najpierw uruchomić w „ułatwieniach dostępu”, a później wywoływać gestem: przesunąć palcem od bocznej krawędzi w stronę środka i z powrotem. Zamyka się tak samo albo można krzyżykiem, w rogu okienka.
Folia na ekranie owszem, łapie odciski palców, ale stosunkowo łatwo można je usunąć. Z kolei szkło na obiektywach musi być pokryte powłoką oleofobową, bo wcale nie jest łatwo zabrudzić je paluchami. Kurzy się natomiast łatwo, jeśli użyć plecków fotograficznych. Trzeba je co jakiś czas zdjąć i przetrzeć.
fot. J.Filipowicz dla mGSM.pl
Sprzętowo jest dobrze
Jak na wysokie rejony średniej półki albo niższe wysokie przystało, Vivo X300 Pro może się pochwalić mocną, ale nie najmocniejszą jednostką główną. Mamy tu Mediateka Dimensity 9500 wykonanego w technologii 3 nm z zegarem do 4,21 GHz. To oznacza 8 rdzeni ARM C1, z których jeden C1-Ultra pracuje z najwyższą częstotliwością zegara, a to znaczy zarówno wydajność, jak i energożerność, trzy C1-Premium obsłużą standardową pracę na średnim poziomie wydajności, a 4 rdzenie C1-Pro zajmą się działaniem tam, gdzie nie trzeba wielkiej wydajności, za to niezbędne jest optymalizacja zużycia energii.
Za grafikę odpowiada układ ARM Mali-G1 Ultra MC12. Modem 5G obsłuży takie prędkości, na jakie pozwoli dowolny operator komórkowy, bo poprzeczka jest dla niego ustawiona na poziomie 7,4 Gb/s przy pobieraniu treści. Nawet jeśli właściciel wyjedzie do Chin, Emiratów czy Kataru, gdzie choć te transfery są najwyższe to i tak śmiesznie niskie dla teoretycznych możliwości tego modemu.
fot. J.Filipowicz dla mGSM.pl
Producent zainstalował tu również pamięci na najwyższym poziomie wydajności. W Polsce, w oficjalnej dystrybucji, Vivo X300 Pro jest dostępny w układzie 16 GB RAM + 512 GB pamięci użytkownika, ale globalnie można dostać również warianty z 12 GB RAM i z 256 GB albo 1 TB pamięci użytkownika. Pamięci w standardzie LPDDR5X Ultra dla RAM-u i UFS 4.1 dla pamięci wewnętrznej. Sprzętowo nie ma tu nic, co mogłoby sprawić, by ten smartfon nie działał jak rakieta – i rzeczywiście, sprawuje się świetnie zarówno podczas codziennego użytkowania, jak i podczas pobierania dużych plików czy zabawy w wymagających graficznie grach.
fot. J.Filipowicz dla mGSM.pl
Procesor z wysokiej półki oznacza również wygodę i szybkość podczas korzystania z komunikacji lokalnej. S300 Pro obsługuje szybkie Wi-Fi 7, BT 6.0 i NFC, jeśli mówimy o komunikacji bezprzewodowej i USB 3.2, gdy o przewodowej. Wystarczy odpowiedni kabelek. Bluetooth obsługuje wszystkie najistotniejsze, wysokiej jakości kodeki audio (SBC, AAC, aptX, aptX HD, LDAC, LHDC 5.0), a muzyki można posłuchać również na zewnętrznych głośnikach, bo są dwa i działają w smartfonowym stereo. O obsłudze dwóch kart sim już wspomniałem przy szufladce: tak, jest obsługa 2 fizycznych kart nanoSIM, ale co ważniejsze, jest także obsługa eSIM. Dual Sim pracuje w dowolnej konfiguracji z dwiema kartami fizycznymi, dwiema wirtualnymi albo w układzie mieszanym. Trzeba tylko zwrócić uwagę, że płatności NFC są obsługiwane tylko w jednym slocie - SIM1. Nawigacja działa bez problemu.
Obsługiwane są chyba wszystkie cywilne standardy, a geolokalizacja dobrze sprawuje się i na drodze i w terenie, również w lesie. A do lasu przydają się również odporności środowiskowe. Nie zalałem smartfona specjalnie, ale przeżył deszcz, niską temperaturę i sporą wilgotność. IP68 i IP69 to stopnie ochrony, które pozwalają użytkownikowi być spokojnym, że o ile nie będzie uparcie chciał uszkodzić smartfona, to go raczej nie uszkodzi. Trzeba natomiast zawsze pamiętać o czytaniu warunków gwarancji i warunków użytkowania związanych z honorowaniem gwarancji, co polecam uwadze przyszłych właścicieli.
fot. J.Filipowicz dla mGSM.pl
To, od czego powinienem zacząć
Aparaty. Nadal nie potrafię zrozumieć w smartfonach aparatów szerokokątnych (albo jak wolą producenci: ultraszerokokątnych), przynajmniej do czasu jakiejś rewolucji technologicznej, która zmieni moje postrzeganie. Od przybytku jednak głowa nie boli. Z przodu Vivo X300 Pro ma pojedynczy aparat w dziurce, z tyłu zaś zestaw trzech aparatów:
- główny - Sony LYT828, 24 mm, 50 Mpx, matryca 1/1,28”, piksele 1,22 mikrometra, zaskakująco duża przysłona f/1.57, stabilizacja CIPA 5.5
- teleobiektyw - Samsung S5KHPB, 85 mm, 200 Mpx, matryca 1/1,4”, piksele 0,56 mikrometra, przysłona f/2,67, powiększenie 3,54x, stabilizacja CIPA 5.5
- szerokokątny - Samsung S5KJN1, 15 mm, 50 Mpx, matryca 1/2,76”, piksele 0,64 mikrometra, przysłona f/2.0
- przedni - Samsung S5KJN1, 50 Mpx, matryca 1/2,76”, piksele 0,64 mikrometra, przysłona f/2.0, pole widzenia 92 stopnie
fot. J.Filipowicz dla mGSM.pl
Świetnie wygląda na papierze, ale czy rzeczywiście dobrze się to-to sprawuje? Mogę oczywiście wiele pisać, ale zdaje mi się, że znacznie pożyteczniej i praktyczniej będzie zajrzeć do galerii zdjęć robionych przede wszystkim głównym aparatem i aparatem z teleobiektywem.
Vivo X300 Pro doskonale radzi sobie w gorszych warunkach oświetleniowych i bardzo ładnie odwzorowuje kolory. Jeżeli ktoś próbował kiedyś zrobić zdjęcie rybie w aquaparku, wie jakie wiążą się z tym zniekształcenia - ten smartfon dał radę. Mało tego, robiłem zdjęcia równolegle, Vivo X300 Pro i Vivo X300 Ultra. W galerii tego drugiego nie zdecydowałem się na publikację zdjęć z małpiarni, bo po prostu aparat Ultry sobie nie poradził. Było tam bardzo ciemno, zdjęcia były pod światło, przez szyby, a do tego szyby były po prostu dosyć brudne, bo to naturalne w takim miejscu. Vivo X300 Pro dał - ku mojemu zdziwieniu – radę. Nadal widać, że to nie są genialne fotki, ale naprawdę nie są również najgorsze.
fot. J.Filipowicz dla mGSM.pl
Największą jednak niespodziankę sprawił mi smartfon w zwykłych, codziennych sytuacjach: portretowych, rodzinnych, w ciemnych pomieszczeniach, ze znacznej odległości. Każdy smartfon zrobi w miarę poprawne zdjęcia na zewnątrz i w dobrych warunkach oświetleniowych. Spróbujcie natomiast pstryknąć zdjęcie kota w ruchu w słabo oświetlonym pokoju. Pro sobie z tym radzi. Nie, nie za każdym razem, nawet z priorytetem migawki, ale jednak. Portrety mają ładną separację tła, a jeśli ma się dodatkowo telekonwerter i stabilną podpórkę, genialnie wychodzą zdjęcia turystyczne nawet wtedy, gdy model jest blisko, a zabytek w tle dosyć daleko. Warto spróbować.
fot. J.Filipowicz dla mGSM.pl
No właśnie: telekonwerter
Tak, robiłem również zdjęcia telekonwerterem 200 mm, są bardzo dobre, ale niestety nie tak dobre jak z telekonwerterem o ogniskowej 400 mm, którego używałem w modelu Ultra. To nie jest kwestia różnicy jakości optyki (w obu przypadkach jest bardzo dobra), tylko raczej zastosowań w konkretnych sytuacjach. Dochodzi do tego irytująca właściwość oprogramowania, które po założeniu telekonwertera odwraca obraz na wyświetlaczu, o ile w ustawieniach nie zaznaczymy wyraźnie w dwóch różnych miejscach, że używamy wzmacniacza teleobiektywu. Bez tego zrobienie udanego zdjęcia staje się drogą przez mękę. Ultra ma od początku dostępną dodatkową ikonkę w interfejsie aparatu, która jest odpowiedzialna za załączenie dodatkowego obiektywu. Zdaje mi się również, że ultra programowo wykrywa założenie telekonwertera i wyświetla monit z możliwością potwierdzenia. Tu ikonka pojawi się dopiero wtedy, gdy wymusimy ją w menu (wystarczy raz, później już jest na stałe) i obiektyw nie jest wykrywany z automatu.
Na dole kolejno zdjęcia z obiektywów wbudowanych: 15 mm (0,6x), 24 mm (1x), 48 mm (2x), 85 mm (3,5x), 242 mm (10x) - i z telekonwertera: 200 mm, 400 mm, 800 mm, 1600 mm. Odległość od obiektu wskazywana przez Google Maps: ~500 m.
fot. J.Filipowicz dla mGSM.pl
Tak czy inaczej: jeśli już znajdzie się w menu możliwość współpracy Vivo X300 Pro z dodatkową optyką, użytkownik dostaje do dyspozycji niezwykle silnego pomocnika do sięgania tam, gdzie wzrok nie sięga. Poza podstawową ogniskową 200 mm, można również robić zdjęcia kombinowane z odpowiednikami ogniskowych 400, 800, a nawet 1600 mm. Tu w słoneczne popołudnie największą przeszkodą dla takich zdjęć jest drgające ciepłe powietrze - serio. No i nie muszę chyba wspominać, że kombinowane 400 mm w Pro to nie to samo co fizyczne w Ultrze.
Stabilizacja działa poprawnie, ale zdjęcia bez statywu polecam robić wyłącznie w ostateczności. Przydatne może być zresztą jakiekolwiek stałe podparcie. Przygotowałem jak poprzednio serię zdjęć bez- i z telekonwerterem. Sprawdźcie koniecznie jakość w galerii na karcie smartfona, bo tutaj zdjęcia są w formacie stratnym i mogą nie wyglądać aż tak imponująco!
fot. J.Filipowicz dla mGSM.pl
W galerii znajdziecie je bez jakiejkolwiek ingerencji. Zweryfikujcie ostrość i widoczność obiektów, porównajcie to z efektami osiąganymi przez powiększenie cyfrowe, którego często używa się na smartfonie. Nie ma porównania, prawda? Niestety na koncercie dobrych zdjęć się raczej nie zrobi, ale już na meczu - to całkiem możliwe. Obiekty statyczne można fotografować do 1600 mm, ale te w ruchu, z priorytetem migawki „tylko” do 800 mm. To nadal świetny wynik.
fot. J.Filipowicz dla mGSM.pl
Interfejs aparatu jest raczej intuicyjny, choć zdaje mi się, że kilka rzeczy można by było poprawić. Cieszę się, że w trybie automatycznym jest na ekranie sporo kontrolek, ale zwykły użytkownik może się poczuć zagubiony. Szczęście, że to smartfon dedykowany tym, którzy chcą robić zdjęcia i nagrywać filmy. Co prawda interfejs wideo nie jest tu rozbudowany tak jak w wariancie Ultra, ale nadal można nagrywać udane filmy w bardzo wysokiej rozdzielczości i Dolby Vision.
fot. J.Filipowicz dla mGSM.pl
Bateria, ładowanie, interfejs
W Chinach to dopiero mają fajnie. Ich wersja Vivo X300 Pro ma baterię o pojemności 6510 mAh (poj. znamionowa: 6375 mAh), a w Europie, która dba bezbłędnie o bezpieczeństwo obywateli swoich państw i o skuteczne ściąganie podatków - 5440 mAh (5325 mAh). W jakim szczęśliwym miejscu na Ziemi żyjemy. Zawsze oczywiście można użyć dodatkowo gripa, który w funkcji dodatkowego powerbanka dorzuci jeszcze 2300 mAh. O ile w czasie nawet intensywnego całodziennego fotografowania akumulator daje radę, o tyle jego ubywanie w czasie bezczynności smartfona (np. w nocy) jest dla mnie niezmiennie zagadkowe. I nie pisze tu o przypadkach pobierania aktualizacji, czy w ogóle włączonej wymiany danych. Również z wyłączoną siecią i Wi-Fi bateria w trybie bezczynności potrafi ubywać w trybie zaskakującym.
fot. J.Filipowicz dla mGSM.pl
Ładowanie szybkie, bo 90 W, a do tego bezprzewodowe o mocy 40 W. Najzabawniejsze jest to, że dodatkowy grip ładuje się z mocą 10 W, więc próba ładowania smartfona przez podłączony grip (który w końcu łączy się ze smartfonem przez gniazdo USB-C) kompletnie nie ma sensu.
Zazwyczaj smartfon (bez gripa) jest w stanie wytrzymać przy w miarę normalnym użytkowaniu 1,5-2 dni. Przy bardzo intensywnym, już wieczorem może być konieczne dodatkowe ładowanie. W trybie oszczędnym dobrnąłem do 3,5 dnia. Mogę tylko powtórzyć po raz kolejny: zużycie akumulatora jest bardzo mocno uzależnione od sposobu, w jaki się z niego korzysta, od działających w tle aplikacji i od ustawień wyświetlacza: nasycenia, rozdzielczości, odświeżania, trybu ciemnego/jasnego. Czy jestem zachwycony czasem pracy na jednym naładowaniu? Nie. Miewałem na testach smartfony, które sprawowały się lepiej przy mniejszej pojemności akumulatora, ale i tutaj nie jest źle. Ot, średnia.
fot. J.Filipowicz dla mGSM.pl
Dodatkowych aplikacji jest na dzień dobry niewiele. A te które są, mogą się przydać potencjalnemu użytkownikowi: Netflix, Tik Tok, Spotify, Temu, Instagram, Booking. Wszystkie można usunąć w ciągu chwili. Aplikacje systemowe dają się schować ("Usunąć"), ale nie można ich odinstalować do końca. Interfejs jest ładny i czysty. Dolny zasobnik zawiera całość oferty programów, w górnym zasobniku standardowo mamy ustawienia (trzy przewijane ekrany ustawień) i powiadomienia. Poruszanie się po ustawieniach jest raczej intuicyjne. Bardzo dobrze działa zarówno rozpoznawanie twarzy, jak i linii papilarnych – to drugie realizowane dzięki podekranowemu czujnikowi. Osobiście mnie irytujące Google Discover wyskakujące po przesunięciu ekranu w prawo można na szczęście wyłączyć w ustawieniach, ale znów: komuś może być niezwykle przydatne.
fot. J.Filipowicz dla mGSM.pl
Fotograficzny, wydajny, przyjazny
Vivo dogoniło mobilną czołówkę fotograficzną i chyba już nie zostanie w tyle. Telekonwertery to przebój sezonu pozwalający robić zdjęcia do tej pory niedostępne dla smartfonów, ale i podstawowe aparaty tego modelu nie dają sobie w kaszę dmuchać. Ja jestem w każdym razie zadowolony, bo spodziewałem się jakości z poprawnej, ale nie genialnej rodziny X200, a tymczasem jestem pozytywnie zadziwiony możliwościami fotograficznymi zarówno X300 Pro, jak i testowanego wcześniej Vivo X300 Ultra.
Vivo X300 Pro jest według mnie w tym momencie najtańszym smartfonem fotograficznym z tak dobrymi osiągami. I bardzo proszę nie rzucać kamieniami, znam cenę. Proszę po prostu zrozumieć, że punktem odniesienia dla takiej oceny nie jest stan portfela przeciętnego Kowalskiego (w tym mój), ale stosunek możliwości fotograficznych smartfona do jego ceny na najwyższej półce urządzeń specjalizujących się w fotografii mobilnej. Że konwerter i grip niewygodne, że trzeba je dodatkowo nosić? Nie, nie trzeba. Smartfon sprawdza się bez nich, ale dopiero z nimi pokazuje rzeczywiście pazur. Nie trzeba szukać na ekranie spustu migawki, dodatkowa bateria robi swoje, a teleobiektyw widzi bardzo, bardzo daleko. Mieszczą się w kieszeni bojówek, kurtki albo w plecaku. Żeby zrobić dobre zdjęcie z telekonwerterem i tak nie można się spieszyć - bo on naprawdę nie służy do reporterskiej fotografii ulicznej.
fot. J.Filipowicz dla mGSM.pl
Smartfon jest duży, ale jego sprawność, szybkość działania w grach i wrażenia z obsługi ładnego kontrastowego wyświetlacza wynagradzają tę wielkość. Z nim nie trzeba się irytować niedziałającym albo działającym sporadycznie czytnikiem linii papilarnych czy wolno działającym systemem. Choć Vivo X300 Ultra zdobył moją wielką sympatię choćby dzięki profesjonalnemu interfejsowi do nagrywania wideo, to Vivo X300 Pro pokazał w zaskakujący sposób, że niższy w rodzinie model jest w stanie zaskoczyć lepszymi zdjęciami w trudnych warunkach oświetleniowych, gdy ten bardziej zaawansowany nie daje rady. Zadziwiające.
fot. J.Filipowicz dla mGSM.pl



























































































































