Huawei Watch Fit 5 Pro lekko przeskakuje swojego poprzednika. Ma kilka ulepszeń i kilka możliwości, które zazwyczaj spotykamy na wyższej półce. Jest lekki, świetnie się nosi, ale według mnie największą jego zaletą jest to, że panda potrafi odkleić człowieka od fotela i zmusić do ruchu. Drobiazg, powiecie? Wcale nie drobiazg: zwierzę chronione.
fot. J.Filipowicz dla mGSM.pl
Naprawdę nie pamiętam, który zegarek zmusił mnie ostatnio do wypełniania wszystkich pierścieni ruchowych dzień w dzień do końca. Pandzie się udało, bo jest pocieszna, przekonująca i nie zmusza wcale do nadmiernego wysiłku. Ot, kilka skłonów, podniesień, wymachów i rozciągnięć raz na godzinkę i już. I to wcale nie jest tamagochi, bo działa odwrotnie: to panda dba o mnie, a nie ja o pandę. Łącznie jest 30 ćwiczeń, a każda seria zamyka się w czasie poniżej minuty. To naprawdę fajne przerywniki w pracy, podczas oglądania filmu, czy grania. W nagrodę za ćwiczenia użytkownik otrzymuje nowe tła zegarka z miastami świata. Nie nurkuję, nie biegam, nie gram w golfa, ale z pandą się dogaduję.
fot. Huawei
Muszę na wstępie: kilka słów o cenach
Huawei Watch Fit 5 Pro występuje w wariantach:
- pomarańczowym z tkanym paskiem Huawei AirDry, wodoodpornym, z karbowaniem i z gradientem kolorystycznym.
- białym z wodoodpornym paskiem z fluoroelastomeru (ładny i elegancki - ten recenzuję)
- czarnym z wodoodpornym paskiem z fluoroelastomeru
Cena bez rabatów i promocji to 1149 zł. Sprawdziłem obecną cenę Huawei Watch Fit 4 Pro - czyli zegarka z poprzedniej generacji, który technologicznie wcale mocno nie odstaje (ale różnice jednak są) od nowości i jest to 799 zł, czyli różnica to 350 zł. Sporo, ale jeśli dorzucić do tego informację, że od 7 maja do 21 czerwca 2026 r zegarek można dostać w promocji w sklepie producenta i u partnerów o 200 zł taniej. Różnica pomiędzy nową a poprzednią generacją maleje zatem do 150 zł, a to już można przełknąć jako cenę nowości. W przedsprzedaży można było urwać od tego jeszcze 100 zł, ale gdy piszę te słowa, rzecz jest już nieaktualna.
fot. J.Filipowicz dla mGSM.pl
Zwracam uwagę na ceny nie dlatego, żeby jakoś szczególnie promować nowość: każdy kupi, co lubi. Robię to dlatego, że dowiedziawszy się o cenach jeszcze przed premierą byłem przekonany, iż producent przesadził z wyceną. Wtedy usłyszałem, że polityka cenowa serii jest dobrze przemyślana, ale powątpiewałem - dziś wiem, że było w tym dużo racji. Te 150 zł jest usprawiedliwione chociażby skokiem cen podzespołów półprzewodnikowych, a w Huawei Watch Fit 5 Pro użytkownik dostaje jednak nieco więcej, niż w poprzedniku. Po zakończeniu promocji oficjalnie będzie można marudzić.
R E K L A M AAMOLED z LTPO
W zestawie otrzymujemy Huawei Watch Fit 5 Pro, który współpracuje ze smartfonami z Androidem i iOS-em oraz magnetyczną podstawkę ładującą. Zegarek ma prostokątny ekran AMOLED o przekątnej 1,92 cala i rozdzielczości 408x480 px chroniony szafirowym szkiełkiem. Wyświetlacz oferuje adaptacyjną częstotliwość odświeżania LTPO w zakresie 1–60 Hz oraz maksymalną jasność 3000 nitów, dzięki czemu pozostaje czytelny nawet przy słonecznej pogodzie. Poprzednik miał podobną jasność, ale - o ile dobrze pamiętam - nie miał odświeżania LTPO. Automatyczna regulacja jasności działa poprawnie i w ciemnych pomieszczeniach wyświetlacz przygasa, by w słońcu dawać 100% mocy.
fot. J.Filipowicz dla mGSM.pl
Przykro mi, ale marny ze mnie fotograf, bo nie na wszystkich zdjęciach byłem w stanie pozbyć się mory i efektu innej częstotliwości pracy wyświetlacza i moich aparatów. Naprawdę starałem się zmieniać kąt, odległość, oświetlenie, ogniskową i jeśli znikała mora, pojawiały się pasy; gdy znikały pasy, pojawiała się mora. Nie wszystkie zdjęcia oddają jakość tego wyświetlacza, muszę zatem namawiać czytelników do samodzielnego obejrzenia go w sklepie.
fot. J.Filipowicz dla mGSM.pl
Ramka została wykonana ze stopu tytanu klasy lotniczej. W wersjach pomarańczowej i czarnej bezel połączono z kopertą ze stopu aluminium, a w wersji białej – z nanoceramicznym metalem. Dzięki temu zegarek jest jednocześnie wytrzymały i lekki. To chyba drugi zegarek w mojej historii, który bez problemu mogłem zakładać do snu. Zazwyczaj zdejmuję zegarek przed pójściem spać, bo mi zwyczajnie przeszkadza. Ten można nosić i, co za tym idzie, monitorować sen (analiza faz: REM, głębokiej, płytkiej, a także oddechu i tętna).
R E K L A M ABiały jest wyjątkowy
Biała wersja ma kolejne powłoki pokrycia obudowy nakładane metodą anodyzacji. W efekcie mamy nie tylko miłą dla oka i w dotyku matową powierzchnię, ale również nieco wyższą wytrzymałość na zarysowanie (15%) i twardość podwyższoną o 130%. Dlatego wziąłem do recenzji biały wariant.
fot. J.Filipowicz dla mGSM.pl
Sterujemy za pomocą ekranu dotykowego i dwóch przycisków po prawej stronie obudowy. Jeden przycisk jest wbudowany w obrotową koronkę (którą można oczywiście przewijać treści na ekranie), a w drugi wbudowano dodatkowy czujnik przydatny podczas robienia EKG, dzięki czemu pomiar jest wykonywany dwupunktowo: przez czujnik w kopercie, ten przytulony do nadgarstka i drugi, do którego przykładamy palec.
fot. J.Filipowicz dla mGSM.pl
Fajnie byłoby mieć również materiałowy pasek, bo ten w zestawie to fluoroelastomer, ale to da się załatwić. Można mieć właściwie dowolny pasek zarówno z tej jak i z poprzedniej generacji, bo po prostu pasują. Do tego wymiana jest dziecinnie prosta: wystarczy włożyć paznokieć w przycisk przy mocowaniu i pasek sam wychodzi. Włożenie jest jeszcze prostsze, bo po dopasowaniu słychać tyko pstryknięcie zatrzasku. Nie trzeba żadnych dodatkowych narzędzi i wcale nie trzeba mieć bardzo długich paznokci.
fot. J.Filipowicz dla mGSM.pl
Oszczędna praca z AoD
Akumulator ma pojemność 471 mAh, a zegarek ładuje się bezprzewodowo. Podstawka magnetyczna z przewodem jest w zestawie, ładowarkę trzeba dokupić albo korzystać ze smartfonowej. Na jednym ładowaniu Huawei Watch Fit 5 Pro pracuje do 10 dni. Pełne naładowanie zajmuje ok. 60 minut. W praktyce noszę zegarek bez ładowania ok. 7-8 dni, ale to naprawdę zależy od tego w jaki sposób się z niego korzysta.
Obawiam się, że w trybie obejmującym intensywne treningi z GPS-em ten czas znacznie się kurczy. Sorry, nie testowałem: intensywne treningi nie leżą w mojej naturze (a panda się zgadza z tą opinią). LTPO łatwo zauważyć, gdy włączone jest AoD - z odświeżaniem na poziomie 1 Hz bateria wytrzymuje nieco dłużej w tym trybie. Tak czy inaczej: czas pracy na jednym naładowaniu baterii to bardzo jasna strona tego zegarka, bo konkurencyjne konstrukcje tyle nie wytrzymują.
fot. J.Filipowicz dla mGSM.pl
Aktywność fizyczna
Skoro już mowa o pozycjonowaniu, to zmianie uległ nieco algorytm wyliczania trasy, co widać przede wszystkim w mieście, choć jakikolwiek trening w mieście uważam za z założenia chybiony. Żeby nie wdychać spalin trzeba udać się gdzieś na łono przyrody. Huawei Sunflower z mapami off-line odpowiedzialny za pozycjonowanie bez problemu śledził mnie w dosyć pagórkowatym lesie poprzecinanym parowami. Jeżeli wyznaczyłem trasę i z niej zszedłem – informował. Gdyby ktoś biegał (w końcu cała Polska nic nie robi, tylko biega), może monitorować dzięki temu smartwatchowi kluczowe parametry biegu, m.in. czas kontaktu stopy z podłożem i oscylację pionową. Na ich podstawie zegarek daje wskazówki, jak poprawić technikę biegu i zmniejszyć ryzyko kontuzji.
fot. J.Filipowicz dla mGSM.pl
Osobiście nie biegam, ale na rowerze owszem - jeżdżę. Dodam że zgodnie z przepisami i nie zagrażając innym użytkownikom ruchu. Staram się głównie po prostym terenie, niemniej Huawei Watch Fit 5 Pro jest w stanie podawać nachylenie trasy, moc i kadencję. Jest w stanie zrozumieć, że człowiek czasem musi złapać oddech i rozpoznaje postoje przerywając trening i wznawiając go, gdy znów się ruszy.
Podobnie jak nie biegam, niestety również nie nurkuję. Gdyby ktoś jednak… to może do 40 metrów, bo zegarek jest w stanie tyle wytrzymać, przynajmniej w wodzie słodkiej. Ma czujnik głębokości i jest wodoszczelny według klasy 5 ATM. Po nurkowaniu można wydmuchnąć z zakamarków niechcianą wilgoć łatwo dostępną opcją z górnego zasobnika. Trybów aktywności fizycznej jest ponad 100, w tym niektóre bardzo egzotyczne jak golf czy joga, ale jak sądzę bieganie, jazda na rowerze są chyba najlepiej oprogramowane.
fot. Huawei
Przez 3 miesiące po zakupie użytkownik może za darmo korzystać z Huawei Health+ z dodatkowymi treningami i planami ćwiczeń. Później - jeśli ta forma aktywności okaże się atrakcyjna - trzeba niestety aktywować płatny abonament.
R E K L A M ADrobne, ale istotne dodatki
Poza takimi drobiazgami jak minićwiczenia z pandą, ulepszony interfejs dla pływaków, wykrywanie upadku, zoptymalizowany algorytm monitorowania zdrowia przez Huawei TrueSense, egzotyczny dla mnie pomiar sztywności tętnic, czy wykrywanie mikrodrzemek, Huawei rozwiązał problem z samodzielnymi płatnościami NFC zegarkiem. Odbywają się teraz za pomocą Curve Pay. Nie trzeba używać dodatkowego portfela, można podpiąć kartę płatniczą.
Czujników jest tak wiele jak w smarwatchu premium. Akcelerometr jest standardowo, magnetometru można się domyślać, bo wszak jest nawigacja, podobnie jest z pulsometrem i pulsoksymetrem (czyli pomiarem nasycenia krwi tlenem), o możliwości dwupunktowego sprawdzenia zagrożenia migotaniem przedsionków już pisałem. Mamy tu dodatkowo czujnik ciśnienia atmosferycznego, czujnik głębokości, termometr, czujnik światła i żyroskop. Działają dobrze, może poza termometrem, którego wskazania są zaniżone – ale kto mierzy temperaturę na nadgarstku?
fot. J.Filipowicz dla mGSM.pl
Można sterować z poziomu zegarka odtwarzaniem muzyki na smartfonie, ale można też słuchać utworów bezpośrednio na zegarku, bo ma nieco pamięci i naprawdę całkiem głośny głośnik, którego dwa podłużne otworki widać na lewej krawędzi obudowy.
No i tarcze... Ja wiem, że zajmowanie się takimi drobiazgami, gdy na nadgarstku ma się kawał estetycznej zaawansowanej technologii, może wydawać się zabawne, ale nie aż tak. Poza odmiennymi gustami i tym jak dana tarcza ma wyglądać, jest jeszcze kwestia jej funkcjonalności i dopasowania do użytkownika. Można mieć na wyświetlaczu głównie godzinę i datę, a wszystko wielką czcionką, co przydaje się podstarzałym dziennikarzom technologicznym, którzy coraz gorzej widzą. Można mieć stan baterii, ilość kroków, wyniki ćwiczeń, fazy Księżyca, animacje, , aktualne tętno i stan nastroju, własne zdjęcia i właściwie dowolny zestaw danych, które oferuje zegarek.
fot. J.Filipowicz dla mGSM.pl
Darmowych tarcz jest sporo i raczej każdy będzie w stanie coś wybrać, niekiedy idąc na kompromis. I to jest jedyna rzecz, która nie do końca podoba mi się w polityce producenta. Dawniej ilość darmowych tarcz była ogromna. Dziś trzeba mieć status VIP albo po prostu zapłacić. To oczywiście dobrze dla twórców, ale użytkownikowi przyzwyczajonemu do klęski urodzaju dziś trudno się odnaleźć wśród dosyć szczupłej darmowej oferty.
R E K L A M ADwa słowa na koniec
Lubię zegarki Huawei przede wszystkim za ich bezkonkurencyjną długość pracy na jednym naładowaniu baterii. Tak, zdaję sobie sprawę z tego, że są znacznie bardziej oszczędne wyświetlacze w specjalizowanych markach, ale one z kolei nie oferują takiej jakości wyświetlanych treści jak AMOLED-y Huawei. Tu mamy sensowny kompromis pomiędzy ładnym urządzeniem przekazującym treści kontrastowo i kolorowo, a długością pracy.
fot. J.Filipowicz dla mGSM.pl
Huawei Watch Fit 5 Pro po prostu pasuje (tak, wiem, że to "fit" w nazwie jest bardziej od fitnessu, niż od dopasowania), bo bez względu na to czy i jak często się poruszamy, czy uprawiamy czy nie uprawiamy jakiegoś sportu, czy troszczymy się o własne zdrowie, czy rzecz całą traktujemy raczej lekko to ten zegarek jest w stanie się do nas dopasować. Pozwoli zindywidualizować wygląd i opcje z których korzystamy. Dzięki sensownej nawigacji raczej nie pozwoli nam zginąć w lesie, nie ulegnie łatwo deszczowi, wilgoci i wodzie aż do 40 metrów, a w ciemnościach pozwoli skorzystać z latarki (znaczy: ekran można rozświetlić na biało i używać jako latarki).
fot. J.Filipowicz dla mGSM.pl
Największym przebojem tej edycji Fit i tak pozostaje dla mnie panda. Pakuje się bezceremonialnie na wyświetlacz, rozsiada wygodnie, a później pomiędzy jednym a drugim pędem bambusa brzęczy, że lepiej wstać i pomachać kończynami. To wstaję i macham, czego wszystkim czytelnikom, którzy aż tu dobrnęli również szczerze życzę. Bo to dobry smartwatch jest.
































































